Idol, Idol 2, Idol 4, Idol 5

Totoszko, Wydra, Stach i Uniatowski wspominają udział w „Idolu” i radzą nowym uczestnikom

Maciej Rock | fot. East News

W niedzielę, 13 listopada, w Warszawie odbył się pre-casting do piątej edycji „Idola”. W stolicy pojawili się uczestnicy poprzednich edycji „Idola”, którzy dzielili się radami z uczestnikami. Jak wspominają swój udział w programie?

Hania Stach, Mariusz Totoszko i Szymon Wydra pojawili się na castingach do 5 edycji „Idola”, by dzielić się radami z potencjalnymi uczestnikami. Wszyscy oni wspominali swój udział w programie.

– 14 lat temu, kiedy brałem udział w „Idolu”, nie było takich wspaniałych telefonów, nie było mediów społecznościowych, nie można było sobie zrobić zdjęcia z gwiazdą, puścić do Sieci, pochwalić się, zaprosić na swój koncert, czy występ w telewizji. Dzisiaj to wszystko jest dostępne i trzeba z tego korzystać bo to świetne narzędzie – mówił Mariusz Totoszko, który zajął 2 miejsce w drugiej edycji show.

Z kolei Szymon Wydra (finalista pierwszej edycji) podkreślał, że muzyka to nie są wyścigi, ani sport. Wokalista dodał, że dzięki „Idolowi” może realizować swoje marzenia, przez co jest szczęśliwym człowiekiem.

Do grona osób wspominających udział w „Idolu” dołączył też Sławomir Uniatowski, który był uczestnikiem czwartej edycji programu „Idol”. Wokalista twierdzi, że w momencie pracy na planie talent show był jeszcze bardzo młodym, niedojrzałym artystą. Gdy brał udział w castingach miał zaledwie 20 lat. – Byłem gówniarzem, bo program skończył się chyba jakoś na początku czerwca. 11 maja miałem urodziny, więc świętowałem swoje 21 urodziny. Tak że mógłbym się spokojnie napić w Stanach Zjednoczonych w tym wieku – mówi Sławomir Uniatowski agencji informacyjnej Newseria Lifestyle.

Wokalista zajął w „Idolu 4” drugie miejsce, przegrywając z Maciejem Silskim. Zyskał jednak sporą popularność. Twierdzi, że bardzo pozytywnie wspomina kilkanaście tygodni spędzonych na planie „Idola”. – Było fajnie, przebojowo, byłem młodym człowiekiem, więc cóż. Tutaj tak naprawdę mogę to wspomnieć jako jedną wielką imprezę, tam się prawie nie spało – mówi Uniatowski.

Wokalista uważa, że udział w talent show może być dobrą szansą dla początkujących artystów. Jego zdaniem reguła mówiąca, że prawdziwy talent obroni się sam, nie zawsze się sprawdza. On sam musiał wziąć bowiem udział w „Idolu”, aby dać się poznać szerszej publiczności. Obecnie duże możliwości daje ponadto Internet. – Dawid Podsiadło też był w programie jakimś na początku, z jakiejś edycji odpadł, a potem kolejną chyba wygrał czy nagle wydał płytę i okazał się genialny w tym, co robi, więc nie ma reguły. Mamy bardzo dużo przykładów beznadziejnych wokalistów i pseudoartystów, ale mamy też perełki – stwierdza Uniatowski.

Zdaniem wokalisty w obecnych czasach trudno jest się przebić młodym artystom. Dotyczy to zarówno rynku polskiego, jak i zagranicznego. W tym drugim przypadku dodatkowym problemem jest zbyt słaba znajomość języka angielskiego wśród polskich muzyków. Większość z nich nie czuje tego języka, a to według Sławomira Uniatowskiego jest podstawą sukcesu. – Przykładem dobrego śpiewania po angielsku jest Margaret. Tak naprawdę w tym kraju z kobiet ona śpiewa najlepiej po angielsku, bezbłędnie. Ona jest świetnym przykładem polskiej gwiazdy, która spokojnie mogłaby zrobić karierę za granicą, bo dobrze śpiewa – mówi wokalista.

[Interia]

Poprzedni artykułNastępny artykuł
  • U.N.Owen

    To się Hania Stach nawspominała…

  • jojo

    Proponuję odszukać tych finalistów, którzy zaszli daleko, a dziś z muzyką nie mają wiele wspólnego. A jest ich mnóstwo. Wystarczy po kolei wpisywać nazwiska w google…